Jak ktoś nie wie o czym pisać, to może pisać o pogodzie. Tak mówią. Ja mam o czym pisać, ale i tak zacznę od pogody. Jest w tej kwesti coś, co mnie nurtuje nieustannie... niepokój taki wewnętrzny, albo coś. Mam w sobie głęboki smutek i żal do moich przodków za to, że kiedy w Europie szalała jedna z licznych wojen, nie spakowali swoich żeliwnych garnkow, płóciennych koszul i innych średniowiecznych wynalazków, nie wsadzili tego wszystkiego na wóz, nie zaprzęgli kunia, żeby ten cały majdan przytargać na słoneczny, gorący Bliski Wschód.

Zalety:
· w pakiecie - od urodzenia opalenizna jak z solarium,
· góry oddalone od morza o 2 godziny drogi (rano plaża, wieczorem jazda na desce, da się? podobno tak),
· owoce i warzywa bez chemii, bez nazwy (albo nazwa taka, że udajesz, że nie znasz, żeby nie zwichnąć języka), za to smak... wyśmienity,
· oraz małpka zamiast psa jako zwierzątko domowe. Nie tylko przyniesie gazete, ale też zdzieli cie nia po głowie.
Wady: Wierzcie albo nie, ale jest ciasno. Wszędzie. Nieważne czy w klubie, na plaży, czy na ulicy. Obojętnie czy w górach, czy w mieście. Miejsca w autobusie przewidziane są na półtorej osoby, żeby trzeba się było tulić ze swoim wspołtowarzyszem(ka), który nie zawsze pochodzi z regionów dobrze nawodnionych, więc jak się przytulisz to się możesz przykleić. Nawet jak nie jest ciasno to oni i tak trzymają się tak blisko jak to możliwe. Cóż, pewnie to lubią.
A wracając z powrotem do przodków. Nie spakowali manatów, a mogli. Trudno, choć szkoda, bo wojen tu było tyle co u nas (lub więcej), ale tu bili się w słoncu, czasem na miękkim piasku. Pomimo, że wojny w NAJBLIŻSZEJ okolicy narazie nie ma, czekam cierpliwie i śledze wiadomości. Póki co, spokojnie. A to sobie banana zjem, albo limonke, a to pifko libańskie wypije. Choć to wieczorami, bo w ciągu dnia sunę nosem po książkach pełnych rozmaitych mądrości.
Mimo najlepszych chęci odbiegłem jednak od tematu pogody. Ja tam z 20 stopniowej temperatury się cieszę, ale organizm się buntuje, bo od miesiąca czeka na przymrozki i śnieg.
Podobno zima idzie - jeśli ktoś się wybiera na Bliski Wschód w miesiącach między grudniem a marcem to polecam raczej duży parasol niż rękawiczki i czapkę.



Świetny pomysł na dzielenie się wrażeniami.
OdpowiedzUsuńTreściwie i dowcipnie, i świeże spojrzenie na otaczającą rzeczywistość.
Poczucie humoru z wysokiej półki - brawo, uchroni przed szarzyzną dnia codziennego, co się zdarza w nawet tak barwnym miejscu.
Trzymam kciuki.
Brawo za pomysł i ide czytać dalej :D
OdpowiedzUsuńDziękuję serdecznie, udanej lektury ;)
OdpowiedzUsuń